środa, 20 lipca 2016

Jak schudnąć? Moje sposoby, rady przydatne dla osób z grupą krwi 0

Kochanego ciałka nigdy nie za wiele...


Dziś podzielę się z wami swoimi doświadczeniami .
Był czas, kiedy nie mogłam schudnąć, chociaż nie miałam jeszcze wyraźnej nadwagi, ale ważyłam 56kg/161cm, a tłuszczyk odkładał się głównie na łydkach i brzuchu. Czułam się jak słoń, nieprzywykła do żadnych ćwiczeń i zmagająca się z problemami jelitowymi(kolki, zaparcia.). Obecnie ważę 50 kg i wolałabym więcej, ale to już inny temat, bo mam IBS ;)

Co się u mnie sprawdziło:
  1. Zielona herbata-nie dla każdego, mi akurat służy, pomaga w trawieniu
  2. Czerwona herbata – też nie wszyscy mogą ją pić, jeśli tak, to jedna szklanka dziennie
  3. Kawa dobra sprawa,( ale tylko mielona!)- zmniejsza apetyt, ale nie pić kilku dziennie
  4. Yerba mate, napar najlepszy latem, który zawsze zmniejsza apetyt i uczucie pragnienia
  5. 5. woda z cytryną- codziennie przed śniadaniem,( latem również z solą)
    6. ograniczenie, zmiana pieczywa na żytnie i orkiszowe, ewentualnie domowej roboty, ale najlepiej taki parodniowy. Najlepiej jeść tylko jeden posiłek dziennie z pieczywem
    7. Więcej posiłków niż dotychczas, (nie musi być aż 5)
    1. Codziennie błonnik- i tu zależy jaki się toleruje najlepiej, ja lubię otręby żytnie i babkę płesznik, a na śniadanie łatwo najeść się na długo owsianką
    2. Siemię lniane gdy ssie w żołądku, ale nie codziennie
    1. Gimnastyka przy ulubionej muzyce, a jeszcze lepiej połączenie tego z tańcem
    2. Niesłodzenie herbat i napojów
    3. Sokiem z cytryny skrapiamy tłuste potrawy, makrelę, sałatki
    4. nie unikamy tłuszczu tylko słodyczy
    5. Jemy powoli!
    6. Pamiętam z czasów studenckich, jak były chłopak powiedział że mam za szerokie biodra, teraz kazałabym mu spadać na bambus. Jak się nie podoba, to do widzenia :)

poniedziałek, 11 lipca 2016

Uwagi o mało poetyckiej modzie XXI wieku. Cytaty o modzie






Bycie modnym to ostatni etap przed pospolitością”.
Karl Lagerfeld, projektant

Nowa poezja, niestety zdarza się, że efekciarska, wulgarna, szokująca nie tym co trzeba, przypomina mi modę. Na tej drugiej słabo się znam, lecz mam swoje zdanie jako twórcza estetka na temat jej tworów, jej niezrozumiałych dla mnie tematów i inspiracji.
Nie chodzi nawet o to, że poezja i moda muszą być klasyczne i sztywne, nie chodzi nawet o, że nie brak w nich perwersji i banału. Obie powinny cytować rzeczywistość w jej prostocie, prawdzie i pięknie, a nie epatować odkrytym ciałem. Nie będę pokazywać przykładów, aby nie reklamować już i tak przereklamowanych tworzydeł. Osobiście nie rozumiem zachwytu na spodniami-rurkami, których pełno, a pasują mniejszości narodowej. Nie pojmuje tez zakładania legginsów na każdą okazję. Najbardziej jednak drażnią mnie spodnie-rurki u mężczyzn, dla mnie to antymęska moda.
Mając na myśli modę, mam na myśli odzież, ale i tatuażomanię która mnoży się i razi bardziej niż grafomania (choć czasami występuje jedno i drugie na tym samym ramieniu;)) Przeraża, zniesmacza mnie ta tatuażomania, bo nie można jej schować do szuflady jak nieudanego wiersza lub spranej bluzki. Jeszcze zmywalne tatuobrazki mogę przetrawić, niczym jakieś migawki ze snapa, gdzie one może oddadzą, że co dzień to lepsi jesteśmy, dojrzewamy...





Jako katoliczka jestem poważnie zaniepokojona taką formą autosadyzmu jak tatuaże , a także prowokujacymi stylizacjami, które można by zastąpić pięknymi kreacjami. Takimi, które są intrygujące, tajemnicze, a nie banalne jak szorty ledwie zakrywające pośladki. Na przekór modzie wynajduję więc dłuższe spódnice, a dekoltów unikam, bo optycznie obniżają biust. Nie znaczy to, że w mojej wizji mody trzeba wszytko zasłaniać, lecz że umiar jest bardziej piękny i inspirujący.
Ubranie potrafi przedstawić swego nosiciela w bardzo złym świetle. Nie lubię w filharmonii widoku panów w t-shirtach, studentów idących na egzamin w klapkach... Niedopasowanie stroju do okazji to grzech mniej wybaczalny niż dziurka w bluzce pod pachą


sobota, 9 lipca 2016

Złote myśli czyli na luzie o skupianiu się

Tym razem na luzie, bo czasami trzeba odskoczyć od poważnych kwestii.
Zawsze lubiłam robić jedną rzecz w jednym czasie, zajmować się konkretnymi tematami w tekstach i dyskusjach. Byłam roztargniona próbując pogodzić wiele spraw w tym samym czasie. Może to nie kobiece, ale tak to jest gdy ma się twórczy i analityczny umysł.
Słaba podzielność uwagi, zgadza się....Powiecie, ze to nie zaleta. OWSZEM, ale ma swoje niewątpliwe plusy. :-)
Jako twórcza osoba, zmuszona wchodzić w różne schematy (praca)i tryby niesprzyjające twórczemu myśleniu, mam pewne refleksje na temat efektywnych sposobów na koncentrację uwagi na tym, co trzeba...

  1. Badania dowodzą, ze mózg najlepiej pracuje, analizuje i zapamiętuje, gdy się go...nie przeciąża różnymi czynnościami w tym samym czasie. Na dłuższą metę spada wydajność podczas wykonywania zadań wymagających większego skupienia
  2. Nabywanie przeze mnie umiejętności godzenia różnych czynności w tym samym czasie doprowadziło do szybszego niż dawniej rozpraszania się podczas wykonywania jednego działania
  3. Czuwanie nad "wszystkim wokół', pilnowanie czasu, próba zapamiętania czegoś... nie pomagają w procesach twórczych, a wręcz go utrudniają! Adrenalina w sytuacji robienia czegoś na ostatnią chwilę zwykle tylko przyspiesza cały proces, lecz nie na tyle by zyskała na tym jakość
  4. Nawet gdy kocha się radio i muzykę- warto od nich odpocząć... tak jak odpoczywa się od pracy, jedzenia, imprezowania itd. Cisza pomaga myśleć logiczniej i sprawniej
  5. a do tego uspokaja rozbiegane myśli.
  6. Internet i smartfon zawsze można wyłączyć :)aby nie przeszkadzały
  7. Nawyk robienia 10 rzeczy na raz można zastąpić nawykiem rezerwowania konkretnej godziny na wykonanie części zadań takich jak pisanie referatu czy bloga.