Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aforyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aforyzm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 września 2016

Być sobą

Nie rozumiem cytowania tego zdania jako dewizy życiowej. Udowodnię dlaczego.
Najważniejsze to być sobą -wielu ludzi powtarza ten frazes bezmyślnie. Niektórzy celebryci idą krok dalej mówiąc"jestem jaki jestem"😉
Tymczasem"być sobą"wzięło się z kontekstu dość konkretnej sytuacji i dlatego zwsze wymaga do powiedzenia czy uściślenia. Wydaje mi się że ten kontekst to problem funkcjonowania w grupie. Wszyscy chyba znamy taki typ ludzi którzy są jak gąbka, nawet jako dorośli uzależniają się od tzw. towarzystwa, przejmują nawet nie tyle światopogląd co styl życia,spędzania wolnego czasu itp.
Nawet nie winię tych ludzi za bezmyślność,bo nie każdy człowiek musi być indywidualistą,ale nie podoba mi się ta wzmożona chęć dostosowywania się do otoczenia w obawie przed odrzuceniem. Czy grupa aż tak chroni?
Ktoś powie,że to skrót myślowy oznaczający,że nie warto udawać kogoś kim się nie jest.
Ok. ale skrótów myślowych mamy i tak za dużo. Czy to aż takie ważne by np. osoba nieśmiała nie udawała duszy towarzystwa? Nieraz osoba skryta introwertyczna musi wypowiedzieć się publicznie i to jest super, to przecież wyzwanie. Co innego gdy ktoś udaje że nas lubi, sztucznie się uśmiecha...
Człowiek który dąży w zyciu do rozwoju,szuka sposobów by zmotywować się do działania, bycia lepszym człowiekiem - taka osoba będzie się zmieniać Bo nie da się po prostu być jak jest sobie posąg. Jeśli ktoś się nie rozwija, to znaczy że cofa się w rozwoju bo czas nie stoi w miejscu. Zamiast "być sobą" warto przyjąć inne motto-rozwijaj się,szukaj prawdy,bądź szczery. Jeśli ktoś lubi regularnie pić alkohol, to jak można powiedzieć mu- bądź sobą? Czy to jest prawdziwy on nieumiejący odpoczywać bez alkoholu? Lada chwila alkohol zacznie go określać. Kto szuka prawdy nie pozwoli by go określały jego nałogi,wady,słabości. Będzie walczył.Do końca.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Joga i medytacja- dla kogo i po co?

Czy rzeczywiście potrzebujemy medytacji buddyjskiej aby żyć w harmonii? Czy joga jest jedynym programem wyciszająco-relaksacyjnym? Czy jest jedyną szkołą medytacji ?

Zacznijmy od definicji. Joga wkracza w strefę duchowości...ciało współdziała z duszą i umysłem.

Czym jest duchowość?
Duchowość to sfera programowania myśli, nawyków, działań, to nie tylko czytanie, słuchanie, relaksacja i teoretyzowanie czy Bóg jest czy go nie ma.
Duchowość wschodnia, buddyjska, daleka jest jednak od europejskiej, chrześcijańskiej i dla mnie osobiście jest pewną inspiracją...i tylko inspiracją. Inspiruje mnie umiłowanie porządku, milczenia, minimalizmu.
Joga nie jest dla mnie programem samorozwoju, bo zaprzecza chrześcijańskim wartościom tak ważnym dla mnie jako praktykującej katoliczki. Te wartości to nauka miłości bliźniego, konstruktywne wpływanie na rzeczywistość z pomocą łask bożych(pomoc innym, wprowadzanie pokoju, przekazywanie i dawanie świadectwa nt prawd chrzescijańskich) Joga ma prowadzić do czegos diametralnie innego -całkowitego skupienia się na sobie, odseparowania się od rzeczywistości, nie ma tu miejsca na miłość, chyba że własną. Miłość buddystyczna zasadza się na słowie ja. A przecież miłość wykracza poza ja. Buddystyczne dążenie pokoju i tolerancji to trochę za mało na szkołę miłości. Tolerancja, panowanie nad emocjami, przyjazne nastawienie do ludzi to ciągle za mało by mówić o łączeniu joginistycznej i chrześcijańskiej wizji miłości.

Samopoznanie
Jeśli chodzi o poznawanie siebie to katolicyzm nam bardzo to ułatwia. Nie da się nie poznawać siebie gdy stajemy w prawdzie o sobie samych- w modlitwie i przygotowaniu się do sakramentu pokuty. (Chyba że ktoś rzadko przystępuje do sakramentów, ale to inny temat) Pamiętam jak zmieniała się moja modlitwa z egocentrycznej na taką mocniej skoncentrowaną na Bogu. Skupienie na swoich myślach, szczera autorefleksja, sprawiła że zaczęłam z bożą pomocą, odgracać swój umysł, wyciszać się i modlić pełniej.
Nie chcę dać do zrozumienia że łatwo stanąć w prawdzie, przyznać się samemu przed sobą że popełniłam takie i takie błędy... Nawet jest tak, że z czasem gdy się odgracimy umysłowo, relacja z Bogiem pomoże nam uświadomić sobie swoje słabości o których nie dopuszczaliśmy myśli.
Medytacje ignacjańskie to dla mnie inspiracja godna uwagi bo angażująca intelekt. Też wyciszają, też uspokajają te wszystkie przyspieszone myśli. Ks. Orzeszko który praktykował kiedyś jogę podkreśla, że medytacja w jodze wyłącza część mózgu. Służy ucieczce od myślenia. W modlitwie jest myśl o Bogu, nie ma pustki, ucieczki.

Czy automatyzacja myślenia jest nam potrzebna, rozleniwianie mózgu czemuś służy? W jodze ma służyć samorealizacji, samowyzwoleniu, samowystarczalności. W katolicyzmie ma służyć rozwojowi w miłości. Odsyłam do materiałów ks. Orzeszko.
https://youtu.be/q6SE1GtkW-o
Już udostepnialam co o jodze mysli ks. Pawlukiewicz-
https://milosc-wiersze-cytaty.blogspot.cohttps://milosc-wiersze-cytaty.blogspot.com/2015_09_01_archive.htmlm/2015_09_01_archive.html

poniedziałek, 11 lipca 2016

Uwagi o mało poetyckiej modzie XXI wieku. Cytaty o modzie






Bycie modnym to ostatni etap przed pospolitością”.
Karl Lagerfeld, projektant

Nowa poezja, niestety zdarza się, że efekciarska, wulgarna, szokująca nie tym co trzeba, przypomina mi modę. Na tej drugiej słabo się znam, lecz mam swoje zdanie jako twórcza estetka na temat jej tworów, jej niezrozumiałych dla mnie tematów i inspiracji.
Nie chodzi nawet o to, że poezja i moda muszą być klasyczne i sztywne, nie chodzi nawet o, że nie brak w nich perwersji i banału. Obie powinny cytować rzeczywistość w jej prostocie, prawdzie i pięknie, a nie epatować odkrytym ciałem. Nie będę pokazywać przykładów, aby nie reklamować już i tak przereklamowanych tworzydeł. Osobiście nie rozumiem zachwytu na spodniami-rurkami, których pełno, a pasują mniejszości narodowej. Nie pojmuje tez zakładania legginsów na każdą okazję. Najbardziej jednak drażnią mnie spodnie-rurki u mężczyzn, dla mnie to antymęska moda.
Mając na myśli modę, mam na myśli odzież, ale i tatuażomanię która mnoży się i razi bardziej niż grafomania (choć czasami występuje jedno i drugie na tym samym ramieniu;)) Przeraża, zniesmacza mnie ta tatuażomania, bo nie można jej schować do szuflady jak nieudanego wiersza lub spranej bluzki. Jeszcze zmywalne tatuobrazki mogę przetrawić, niczym jakieś migawki ze snapa, gdzie one może oddadzą, że co dzień to lepsi jesteśmy, dojrzewamy...





Jako katoliczka jestem poważnie zaniepokojona taką formą autosadyzmu jak tatuaże , a także prowokujacymi stylizacjami, które można by zastąpić pięknymi kreacjami. Takimi, które są intrygujące, tajemnicze, a nie banalne jak szorty ledwie zakrywające pośladki. Na przekór modzie wynajduję więc dłuższe spódnice, a dekoltów unikam, bo optycznie obniżają biust. Nie znaczy to, że w mojej wizji mody trzeba wszytko zasłaniać, lecz że umiar jest bardziej piękny i inspirujący.
Ubranie potrafi przedstawić swego nosiciela w bardzo złym świetle. Nie lubię w filharmonii widoku panów w t-shirtach, studentów idących na egzamin w klapkach... Niedopasowanie stroju do okazji to grzech mniej wybaczalny niż dziurka w bluzce pod pachą


środa, 30 lipca 2014

Cytaty o sukcesie. Jak nie przejmować się opiniami innych?

Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chcieć zadowolić wszystkich.
Bill Cosby
       Wielu ludzi, w tym ja, ma problem z reakcją na opinie innych o sobie, o swoich pracach, zachowaniach, wyglądzie. Dorastamy słuchając opinii, krytyki rodziców, rodzeństwa, nauczycieli. Dostajemy konstruktywne wskazówki, lecz także niedyplomatyczne toksyczne komunikaty. Przejmujemy się tym, co powie przyjaciel, kolega… Wierzymy, że chcą dla nas dobrze. Tylko że opinie, które do nas docierają są jak wielki bajzel informacyjno-medialny, na który jesteśmy skazani w dzisiejszym świecie.  Dlaczego bałagan? Dlatego, że informacje zwrotne na nasz temat wymagają selekcji. Pochodzą od różnych ludzi. Nie znamy intencji naszych krytyków, nie jesteśmy świadomi ich preferencji. Czasami tylko nam się wydaje, że znamy daną osobę na tyle, by do końca przyjąć jej opinię. Zakładamy, że skoro znamy kogoś to znamy jego gust.
Może też nie ufamy własnym osądom i kompetencji…mamy niską samoocenę.
Może  oczkujemy zbyt wiele, chcąc by ktoś perfekcyjnie odniósł się np. do oceny rysunku czy dania.

Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził

W książce Toksyczni ludzie Lillian Glass znalazłam cztery rozdziały pomagające zrozumieć mechanizmy i paradoksy ludzkich osądów. Sam fakt, że nie ma w tym logiki powinno być pocieszające. Znajdują się tam czytelne przykłady z życia wzięte. Autorka daje odpowiedź na takie pytania:

1.      Dlaczego kochają cię tylko wtedy, gdy odnosisz sukcesy lub dobrze wyglądasz?
2.      Dlaczego nienawidzą cię, gdy jesteś piękny, lub dobrze ci się powodzi?
3.      Dlaczego nienawidzą cię, gdy ponosisz klęskę?
4.      Dlaczego nienawidzą cię, gdy poznają cię lepiej?

Można wywnioskować, że cokolwiek byśmy robili i tak jesteśmy narażeni  na destrukcyjną krytykę.
Niestety nie brakuje osób zawistnych, zazdrosnych, powierzchownie oceniających innych, takich, którzy cieszą się z tego, że ktoś gorzej wygląda niż oni…Poczucie niższości łatwo przechodzi w poczucie wyższości, gdy wytknie się i oceni innych. Internet sprawia, ze jest więcej okazji ku temu. Tym bardziej nie warto zawracać sobie głowy humorami obcych ludzi.
”Ludzie nie mogą znieść cudzej klęski, gdyż uświadamia im ona możliwość własnej porażki ”[i]. Lęki i kompleksy zamieniane są we wrogość wobec konkretnej osoby. Niektórzy zawsze będą szukać winnych, choćby takich nie było.  
Kiedy myślimy o czyjejś krytyce na swój temat zastanówmy się i rozważmy takie kwestie:
Czy osoba krytykująca  

1.      Wyraża się emocjonalnie, jest negatywnie nastawiona, sprawia wrażenie nieufnej i podejrzliwej
2.      Odpowiednio  formułuje  swoją krytykę- to istotne, czy opinia jest precyzyjna czy „na odczepnego”. Jeśli nasz rozmówca czy komentator używa ogólnych  stwierdzeń mamy podstawy, by uważać go za niekompetentnego krytyka
3.      Ma kompleksy i przypuszczalnie niską samoocenę
4.       jest z natury krytykancka (znajduje przyjemność w wyszukiwaniu błędów itp.)
Przyjrzyjmy się punktom 1 i 3. Osoby wymienione tu mają problem ze spokojnym wyrażaniem opinii, a ściślej z „ wewnętrzną granicą dotyczącymi mówienia”.
Ta granica, pojęcie używane w książce Droga do bliskości, pozwala być dyplomatycznym i opanowanym w wyrażaniu swoich myśli i emocji.  Jeśli u kogoś ta granica funkcjonuje właściwie, potrafi przekazywać prawdę w sposób pełen szacunku. U niektórych osób nie ma tej granicy i dlatego nie są opanowane, nie dbają o to, czy przekaz jest zgodny z prawdą i czy wyraża szacunek.

Z drugiej strony osoba słuchająca krytyki powinna być uzbrojona w wewnętrzną granicę dotyczącą słuchania, to jest nasza ochrona. Może to nasze nastawienie powoduje że przekaz który słyszymy jest dla nas toksyczny, a nie musi.
„Kiedy ktoś do nas mówi, kierując w naszą stronę swoje emocje, wewnętrzna granica dotycząca słuchania pozwala nam reagować (…) z uwagą i wrażliwością, a jednocześnie chroni nas przed fałszywym przekazem(…) mamy możliwość selekcjonowania napływających słów i emocji oraz akceptowania tylko tych, które uznamy za stosowne”[ii]
Gdy to przeczytałam pomyślałam sobie: łatwo powiedzieć… dalej autorka poleca przyjrzeć się emocjom jakimi reagujemy i nazwać je. Nie można też brać odpowiedzialności za to, że ktoś mówi nieprawdę. Warto się zastanowić, co fałszywy przekaz mówi nam o rozmówcy.
Gdy nasza granica dotycząca słuchania jest wytyczona pełni rolę filtru, przez który przepuszczamy to, co inni do nas mówią” (Droga do bliskości) Jeśli przekaz jest nieprawdziwy nie pozwalamy by wpłynął na nas, byśmy zareagowali na niego emocjonalnie. Kiedy nie wytyczymy sobie granicy lub zbudujemy mur (brak wysłuchania opinii innych, izolacja) nie będziemy z właściwym dystansem postrzegać krytyki. Brak granicy sprawi, że będziemy brać do siebie wszystko, co usłyszymy i pozwalamy się ranić.

To, w jaki sposób formułujemy krytykę w dużej mierze zależy od poziomu naszej empatii.
ALE
To, w jaki sposób przyjmujemy krytykę zależy od nas, naszych granic dotyczących słuchania, mamy na to wpływ J Przesadna empatia tez nie jest dobra, bo wtedy zarażamy się czyimiś odczuciami i tracimy kontakt z własnymi.
To tyle na dziś, polecam książki, dzięki którym sporo się dowiedziałam na temat przyjmowania krytyki.
Publikacje  z których korzystałam:
Pia Mellody, Lawrence S.,Freundlich , Droga do bliskości. Prawda, szacunek i trwała miłość w związku, Warszawa 2013, wyd. Czarna Owca.
Lillian Glass, Toksyczni ludzie. 10 sposobów postepowania z ludźmi, którzy uprzykrzają ci życie, Poznań 1998, wyd. Rebis.





[i] Lillian Glass, Toksyczni ludzie. 10 sposobów postepowania z ludźmi, którzy uprzykrzają ci życie, Poznań 1998, wyd. Rebis, s. 50.

[ii]Pia Mellody, Lawrence S.,Freundlich , Droga do bliskości. Prawda, szacunek i trwała miłość w związku, Warszawa 2013, wyd. Czarna Owca.

wtorek, 1 maja 2012

Cytaty z poezji kobiecej i aforyzmy o szczęściu


Babska poezja…?
Czy poezja kojarzy się z męskim sposobem widzenia świata? Z męską wrażliwością? Nie bardzo. A jednak- jak mówią statystyki- zdecydowana większość twórców poezji to właśnie mężczyźni!  Nie zgadzam się, że kobiety piszą tylko o miłości, żę ich twórczość to w większości erotyki. Jako osoba pisząca wiersze muszę przyznać, żę każda kobieta-poetka ma taki etap, że tworzy poezję miłosną, po prostu musi z siebie wyrzucić smutek po młodzieńczej nieszczęśliwej miłości…Kto przetrwa ten etap , zaczyna dojrzewać jako autor wierszy J

Chyba, że się jest Pawlikowską albo Poświatowską, wtedy od „damskich” , zalotnie lirycznych metafor nie ma ucieczki, a pojawia się i aforyzm:

Zalotność jest pachnąca i różowa
A mądrość żółta i sucha

Wolałabym, by mnie Mickiewicz chciał całować,
Niż gdyby mnie chciał słuchać

(…)
Niechaj śmierć mi nie będzie niewiastą w całunach
Lecz mężczyzną o bujnych ramionach
A pęknę w jego ręku jak dzwoniąca struna
-roześmiana i rozmarzona

Jak widać, nie tylko mężczyźni są wzrokowcami i uciekają się do malarskich opisów, nawet w ramach filozoficznych refleksji.
Kolejnym potwierdzeniem jest choćby wiersz Anny Piwkowskiej: A może szczęście:

A może szczęście ma konkretny wymiar?
Jest żółtą plamą farby przypadkiem rozlana
Odchuchanym motylem, który nocą przymarzł
do szyby i na szczęście znalazłam go rano

W dalszej części utworu pojawia się szczęście jako zjawisko , które ma być widoczne oraz odniesienie do mężczyzny:

Jest płochliwą jaszczurką nienagannym wzorem
 sukni, którą założę dla ciebie wieczorem

Anna Kamieńska napisała świetny wiersz o doswiadczeniu szczęściu:
Być to bardzo boli
Więc pragniemy bólu
Kochać to boli
Więc kochamy
Żyć to najtrudniej
Więc żyjemy
Umierać to niemożliwe
Umieramy
Znają smak szczęścia
Ci, co płakali ze szczęścia



środa, 14 marca 2012

Wiersze nieprzyzwoite o miłosci, o kobietach i dla kobiet...


   Ostatnio był Dzień Kobiet, więc przypomniały mi się aforyzmy o kobietach. W ramach życzeń znajomy wysłał mi cytat z jednego z najpiękniejszych utworów poetyckich na świecie.
Powstań przyjaciółko ma, piękna, i pójdź! Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty nadszedł czas przycinania winnic. Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winnic krzewy kwitnące już pachną
Oto co o kobietach pisze rubaszny poeta dworskiego baroku Jan Andrzej Morsztyn:
Taką dziewczynę lubię do zabawy,
Co mię nie strzeże, nie wgląda w me sprawy,
Wnet się powadzi, wnet pojedna zasię
( Pewnie niejeden współcześnie żyjący mężczyzna by się pod tym podpisał ;)

(…) Niech będzie gładka, żartem się nie brzydzi,
Dać się obłapić przy ludziach nie wstydzi;
Bo jeśli będzie czysta bojaźliwa
Dbała o sławę, zazdrosna, cnotliwa,
Do tej się serce moje nie przysiedzie
(Brzydko i wspomnieć) – już to żona będzie.
Myślicie, że teraz jest wiele kontrowersyjnych metafor w wierszach? Owszem, ale w baroku też były. Właśnie wyżej wymieniony poeta napisał  sonet „Na krzyżyk na piersiach jednej panny”
Inny barokowy poeta, Zbigniew Morsztyn również zwykł w swoich wierszach skarżyć się, jak to białogłowy są względem niego okrutne i nieczułe:
Do niedotykanej
Uważ, jaką mi srogość twa zadaje mękę,
Gniewasz się o to tylko, żem cię wziął za rękę
I z fukiem mi zadajesz, zę to na mnie siła,
A ja milczę , chocieś mię za serce ujęła.

A na koniec cytat....Jean Jacques Rousseau stwierdził, że
Kobiety nie są stworzone do biegania, uciekają więc, aby być złowionymi.
…ale chyba nie wziął pod uwagę emancypantek i feministek ;)

wtorek, 21 lutego 2012

Cytat z Goethego


Bóg prosi o naszą miłość nie dlatego, że jej potrzebuje, lecz dlatego, że dla nas jest ona niezbędna.
Autor: Franz Werfel

„to czego brakuje na całym świecie możesz odnaleźć w głębi swego serca” Goethe

Spróbujmy przyjrzeć się tej sentencji- w świetle Biblii to jak postępujemy, jacy jesteśmy wynika nie z zewnątrz, ale z naszego serca. Serce jest tym centrum sterowania: myślami, zachowaniem, a w końcu decyzjami. Czego brakuje na całym świecie? Na pewno miłości, skoro zabija się nienarodzone dzieci, a przecież ich serduszka biją tak wyraźnie… Ludzkie serce nie zawsze pełne jest miłości. Jako katoliczka mam na to sposób  zawierzać swoje życie Jezusowi. Bóg jest miłością, dlatego każdy, kto zechce otworzyć się na Jego miłość, sam zaczyna być nią wypełniony...